RSS
sobota, 25 wrze郾ia 2010
Tadeusz Boy-疾le雟ki - Po瞠gnanie

Sk康 tu temat wzi望 do nowej piosenki? Sk這potany wzrok wodz tu i tam; Wtem zapachn mi bz闚 rozwite p瘯i Gdzie z ogr鏚ka hen, i ju temat mam; Niech dzi refren m鎩 wiosna sama nuci, Niech rozpr鏀zy sm皻 mych jesiennych lat, Niech m這do軼i mej t皻no mi przywr鏂i, Niech mi od niej w kr庵 si rozciepli 鈍iat. Do嗆 ju piosnce mej ja這wych koncept闚, Wsp鏊nych naszych g逝pstw zbrzyd mi pusty gwar, Niech dzi nuta jej dr篡 od cichych szept闚, W rytmach jej niech gra poca逝nk闚 瘸r. C騜 mi wreszcie s wasze wielkie sprawy? Obmierz mi na szcz皻 w豉snych s堯wek spryt; Da貫m mo瞠 wam par chwil zabawy, Wy nawzajem mnie, wi璚 jeste鄉y quitte. Tych niewiele dni, kt鏎e mi zosta造, Zanim zacznie 鈍iat czci m鎩 siwy w這s, Wol kleci ju wdzi璚zne madryga造, W s逝瘺ie pi瘯nych dam stroi lutni g這s; A gdy z czasem, ach, zwyk豉 rzeczy kolej, Przyjdzie na mnie to, co si musi sta, Cho z kretesem ju b璠 vieux ramolli, W nowej piosnce tej mniej to b璠zie zna...

Tadeusz Boy-疾le雟ki - Pola造 si 透y me czyste, rz瘰iste...

Chce mi si pisa wiersze, Jak psipsi dziecku chce si; S堯weczko rzucam pierwsze, Mo瞠 mi co przyniesie. Mo瞠 i inne, liczne Pop造n za nim ciurkiem, Floresy kre郵帷 郵iczne Pod skrz皻nym moim pi鏎kiem. Mo瞠 wytrysn ze mnie W obrazk闚 dziwnych rz康ek, Po kt鏎e bym daremnie Wysy豉 m鎩 rozs康ek... Zawsze to duszy zdrowiej - I cho na szemrz r騜ni, L瞠j i嗆 jest pielgrzymowi, Gdy w drodze si wypr騜ni... Ach, tak, pielgrzymem jestem, Co sm皻n podr騜 ko鎍zy I utrudzonym gestem Kuli si w swej opo鎍zy; W 鈔鏚 ulic pokr璚enia B陰dz po mie軼ie obcem, Brn poprzez mg造 wspomnienia, Gdym 篡 tu m這dym ch這pcem; Patrz w nikn帷e szlaki, U鄉iecham si do 鈔odka, A ka盥y u鄉iech taki To jakby jedna zwrotka. Patrz z mych lat dojrzaㄊch W przesz這嗆 spowit mg豉mi I z oczu posmutnia造ch, Ach, psipsi robi 透ami...

Tadeusz Boy-疾le雟ki - Pobudka

Wojciechu, Wojciechu, Nie tra犚a animuszu, Nie tra犚a animuszu, Strasznie wam do twarzy W Sobieskich kontuszu! Uzi瑿這, Uzi瑿這, Lecz znowu si przygrzeje, Lecz znowu si przygrzeje, Narodzie kochany, Jeszcze miej nadziej. Turcyja z Austryj Znowu si za 豚y wodz, Znowu si za 豚y wodz, Jeszcze polskie szable Na co si przygodz. Pod Wiede, pod Wiede, Droga przez Bronowice, Droga przez Bronowice, W這dek ju maluje Kosy i szablice. Pan Rydel, pan Rydel Na odsiecz jedzie z Toni, Na odsiecz jedzie z Toni, Sam ma w swojej g瑿ie Si喚 trzystu koni. Na Turka, na Turka Rukuje pu趾 trzynasty, Rukuje pu趾 trzynasty, Siadaj na ko, Wojtek, Poprowadzisz nas ty! Pod Wiedniem batalia Powt鏎zy si ta sama, Powt鏎zy si ta sama, Czy ten, czy ten wygra, B璠zie panorama!

Tadeusz Boy-疾le雟ki - Pie填 o ziemi naszej

A czy znasz ty, bracie m這dy, Te najmilsze dla Polak闚 Szarej Wis造 senne wody I nasz stary, polski Krak闚? A czy znasz ty te ulice, Puste w nocy, brudne we dnie, Gdzie si snuj eks-szlachcice, T瘼i帷 smutne dni powszednie? A czy znasz ty te kawiarnie (W ca造m 鈍iecie takich nie ma) Gdzie dzie ca造 marnie, gwarnie Wa趾oni si cud-bohema? Tam wre 篡cie! Kipi, tryska! W dymu chmurze tytoniowej My郵i p這n tam ogniska, Chlebu piecze si duchowy. Wszystko tylko Duchem 篡je, Wszystko tylko Pi瘯nem dyszy; Nigdy ucho tam niczyje Prozy 篡cia nie zas造szy; Estetyczne rozhowory Rozbrzmiewaj od stolik闚, Sztuk pcha na nowe tory Grono c. k. urz璠nik闚; Nic nie m帷i g喚bin my郵i, Nic nie przerwie sennych marze - 砰jem ca趾iem niezawi郵i Od banalnych kr璕闚 zdarze! Niech si fale zjawisk k喚bi Gdzie tam w wielkich stolic wirze - My tu 篡jem 篡cia g喚bi! (Jak robaki w starym syrze...) Niech tam sobie inne nacje Zadzieraj nosy w g鏎 - Krak闚 te ma swoje racje: Swoj w豉sn ma Kultur ! Tak wi璚: chytry jest Germanin, Francuz - spro郾y, W這ch - nami皻ny, A za ka盥y krakowianin: Go造 i inteligentny. Niech tam Pary krocie trawi Na dmim康y i metresy; Krakowianin si nie ba wi W takie g逝pie interesy. Nad gor帷zk manny z這tej On zwyci瘰two odni鏀 walne; Nowe pu軼i w kurs banknoty: Go這 - intelektualne. Ca陰 si陰 swej sugestii Wyt逝maczy zacnej Polsce, 疾 w鈔鏚 wszystkich m瘰kich bestii DUSZ - maj tylko golce. U wierzy 這 biedne kurcz W ewangeli t ub鏀twa; Op造waj duchy tw鏎cze W gratisowe cudzo堯stwa; Wszystko wietrzy za nierz康em, O przyst瘼nej marzy frajdzie: Z estetycznym p造n帷 pr康em Ka盥y jakie 堯磬o znajdzie; Sztuki esy i floresy Tak szalony maj popyt, 疾 nie starczy na karesy Pegazowi czterech kopyt; 秧dza stylu ogarn窸a Rozwydrzony damski 鈍iatek, Wi璚 kaplice i muzea Pe軟i funkcj separatek; Bez szampitra i kolacji Wykpisz, bracie, si z romansu: I czy wielbi nie mam racji Krakowskiego Renesansu? Sztuka r騜ne ma sposoby, By da szcz窷cie swoim synom: Wi璚 stworzy豉 瞠雟kie snoby Na po篡tek kabotynom. Mieszczaneczka 篡豉 sobie Piel璕nuj帷 bia貫 sad這, Naraz na ni, jak w chorobie, Objawienie Sztuki pad這. M璚zy, dr璚zy z dobrej woli Swego m騜d磬u biedne centra, Na czworakach si gramoli Na kultury wy窺ze pi皻ra. Wsp鏊na korzy嗆 z takich histery- cznych zachce wypa嗆 mo瞠: Czyst sztuk ma filister , A kabotyn - st馧 i 這瞠... Siedzi dziewcz z literatem (Ledwie go oczami nie zji), Upojone surogatem I koniaku, i poezji. On jej szepta co do uszek, Intelektem pra篡 z bliska: I - straci dziewcz wianuszek, Ale 鈍iatopogl康 zyska! W przykr jaw sen si zmienia, Milknie 酥iewne duszy granie - Dziewcz szuka WYZWOLENIA, Znajdzie tylko rozwi您anie...

Tadeusz Boy-疾le雟ki - Pie填 o naszych stolicach i jak je opatrzno嗆 obdzieli豉

Wszystko nam da貫, co da mog貫, Panie - Powiedzia niegdy pewien wielki kpiarz; A jednak dzisiaj to figlarne zdanie Powt鏎zy musi, kto kraj pozna nasz; Bo cho poszarpa los polsk ziemic, Lecz wnet si do nas u鄉iechn掖 przez 透y: Wszak ka盥a nacja jedn ma stolic, A my, szcz窷liwcy, mamy ich a trzy! Krak闚, Warszawa i nasz Lw闚 prastary, Ten beniaminek wszystkich polskich serc, Naszego ducha wszak to trzy filary, Naszej kultury tyle dzielnych twierdz. Lecz nie do嗆 jeszcze - c騜 powiecie na to? Ca貫mu 鈍iatu k豉d帷 nas za wz鏎, Extra-stolic da nam B鏬 na lato: Urocz per喚 zakopia雟kich g鏎 . Wnet sprawiedliwo嗆 boska dobrze znana Hojne swe dary r闚no dzieli nam: Nam da豉 Feld-mana, Warszawie Rajch-mana, Hoesick na przemian mieszka tu i tam - - Widz帷 za, 瞠 gdy skarby tak rozdziela, Lw闚 pokrzywdzony smutnie z boku sta: Autentycznego da mu Rafaela I... w radzie miejskiej znawc闚 sztuki da. U nas Tarnowski w rektorskim ogonie Do Akademii zwabia gapi闚 熤y - Warszawa chwali sobie Filharmoni, Gdzie nasz J霩efek wci捫 poczciwie r篡: Lecz i tym razem fortuna przekorna Lw闚 wywy窺zy豉 kosztem innych miast: Da豉 mu, da豉... Colosseum Thorna, Aby nam naszych nie zazdro軼i gwiazd. S造n Warszawy mistyczne wieczory I ich subtelny nastrojowy cie, Lecz mistyczniejsze Krak闚 ma wybory, Gdzie g這sy zmar造ch s造cha w bia造 dzie. I Lw闚 ma swoje igraszki natury - Na czarnoksi瘰two zakrawa ten gest: Bierze si kawa zwyk貫j, mocnej rury, Eccola! Dmuchn望 i prezydent jest!. 125 W Warszawie zbytek, szampa雟kie kolacje, P造n rubelki - sk康?gdzie?Ani wiesz; Lw闚 ma na tydzie jedn defraudacj, Co wi璚 got闚ki li幡ie czasem te; Za to krakowskie mury os豉wione! Ilu mieszka鎍闚, tyle w portkach dziur: U nas si m闚i: Po篡cz mi koron , Tak jak gdzie indziej m闚i si: Bonjour! Dzi瘯i tej stolic mnogo軼i Ojczyzna Ma a trzy rynki na talent闚 zbyt, Niejeden z pa雟twa mo瞠 w duchu przyzna, 疾 to u豉twia nam walk o byt; Gdzie indziej, kto si na 篡cia kraw璠zi Raz jeden potknie - oho! Bywaj zdr闚! U nas, cho w jednej stolicy co zw璠zi... Za這篡 dziennik mo瞠 w drugiej zn闚. Szeroko si璕a s豉wa naszych stolic I cudzoziemc闚 zwabia do nas kwiat, P造n podr騜ni z najdalszych okolic, Pod polskim niebem ka盥y spocznie rad. W niewie軼im gronie, w鈔鏚 mi貫j zabawy, Je郵i zapytasz: Sk康 panienka jest? Z wszelk pewno軼i jedna jest z Opawy, Druga z Czerniowiec lub aus Budapest!...

Tadeusz Boy-疾le雟ki - Pie填 o mowie naszej

Rzecz a nazbyt oczywista, 疾 jest pi瘯n polska mowa: J璠rna, pachn帷a, soczysta, Melodyjna, kolorowa, Bohaterska, gromow豉dna, Czysta niby b喚kit nieba, M康rna, zacna, mi豉, 豉dna - Ale czasem przyzna trzeba, 疾 ten j瞛yk, najobfitszy W poetyczne r騜ne kwiatki, W uczu sferze pospolitszej Zdradza dziwne niedostatki; 疾 w podniebnej wysko軼i Nazbyt g鏎nie toczy skrzyd豉, A nas, ludzi z krwi i ko軼i, Poniewiera - gorzej byd豉. To, co ziemi w raj nam zmienia, 砰cia ca造 wdzi瘯 stanowi, Na to - nie ma wyra瞠nia, O tym - w Polsce si nie m闚i! Pytam tu obecne panie (By od grubszych zacz望 brak闚); Jak mam nazwa... obcowanie Dwojga r騜nych p販i Polak闚? Czy dusz bratnich pokrwie雟twem ? Czy tarzaniem si w rozpu軼ie ? Serc komuni - czy te 鈍i雟twem Lub czym innym w takim gu軼ie? Cho poezji 鈍i璚i wiosn Wieszcz闚 naszych dzielna tr鎩ka, Polskie s這wnictwo mi這sne Przypomina Xi璠za Wujka! Dowody najoczywistsze Znajdziesz cho熲y w takim g逝pstwie, 疾 polskiego s這wa mistrze 好i o - rui i porubstwie !! W archaicznym tym zam璚ie Jak ma kwitn望 szcz窷cia era? Gdzie zatraca si poj璚ie, Tam i sama rzecz umiera! Ludziom trzeba tak niewiele, By na ziemi niebo stworzy - Lecz wykrztusi jak: Aniele, Ja chc z tob... »cudzo這篡«!! Jak wyszepta do dziewcz璚ia: Chc... 厚ozbawi ci dziewictwa... Nie obawiaj si »pocz璚ia«, Kpij sobie z »ja-wno-grze-sni-ctwa«! Jak kusi g這sem zdradzieckim, Wabi s這dkich zakl耩 gam? Ka盥y wyraz pachnie dzieckiem, Ka盥e s這wo drze si mamo! Nazbyt trudno w tym dialekcie Romansowe snu intrygi; Polak cnot ma w respekcie Lub tentuje j - na migi! St康, gdy w Polsce do kolacji P販ie odmienne si康 spo貫m, G堯wna cz御tka konwersacji Zwyk豉 toczy si pod sto貫m... Niech upadnie ci serweta - Cz這wiek oczom swym nie wierzy: Gdzie m篹czyzna? Gdzie kobieta? Kt鏎a noga gdzie nale篡? Pantofelk闚, but闚 g瘰twa Fantastycznie popl徠ana, Stacza walki pe軟e m瘰twa: Istny Grunwald Mistrza Jana! Tak pod sto貫m wiecz鏎 ca造 Gimnastyczne trwa 獞iczenie, A przy stole - komuna造 O 疾romskim lub Ibsenie... Lecz najci篹sz budzi trosk, 疾 marnieje lud nasz chwacki, 疾 ju cich, polsk wiosk Skazi 瘸rgon literacki; Na wie gdy si cz貫k dob璠zie, Chc帷 odetchn望 篡ciem zdrowszem, S造szy: Ka鄂a, jagze bendzie Wzglendem tego co i owszem... Widz tu zebran t逝mnie Kap豉n闚 sztuki elit, Co swe kud造 wnosz dumnie Ponad rzesze pospolite. Wy! 鈍ietlanych duch闚 zwi您ek , Wy! idei str騜e czystej , Wasz to jest psi obowi您ek Kszta販i j瞛yk ten ojczysty! Sko鎍zcie wasze komedyje, Schowajcie pawie ogony, 砰jcie - czym ka盥y z nas 篡je, Id嬈ie - - kocha... za miliony! Do嗆 nastroj闚 waszych, dranie! Uczcie m闚i waszych braci: To jest wasze powo豉nie! Od tego was nar鏚 p豉ci! J瞛yk nasz skarbem 鈍i皻ym, Nie igraszk oboj皻n; Nie krwi, ale atramentem Bije dzisiaj lud闚 t皻no; Musi naprz鏚 i嗆 z 篡wemi. A nie t瘼i 篡cia zar鏚, Sok闚 pe軟i czerpa z ziemi: Jaki j瞛yk - taki nar鏚!!!

Tadeusz Boy-疾le雟ki - Pie填 o dw鏂h Ignacach

Tempo polki Dw鏂h Ignac闚 historycznych Nasz Krakowek pie軼i, Obro鎍闚 polskiego ludu - Od siedmiu bole軼i! Jeden L u d chce oswobodzi - Przez cesarskie ci璚ie, Drugi NAR笈 wci捫 ma w ustach (Nar鏚 jego w pi璚ie). Dzi si wa篡, kto powiedzie Polsk ku przysz這軼i, Na Weso貫j w ferbla graj Dzi o nasze ko軼i! Jeden Ign帷 g瑿 miele, A p瘯aj mury, Przyrz康za z gruszek na wierzbie Smaczne konfitury. On p o d W i e d n i e m nas zas豉nia Przed bur簑jskim brzuszkiem - On Sobieskim naszym dzisiaj (A Haecker Koszczuszkiem!). O drugim Ignacu gada - Pust czasu strat, Czy to nie do嗆, 瞠 jest polskim Szczerym demokrat ? Czym zostanie, dzi rozstrzyga Si los闚 trafunkiem, Czy ko速un闚 deputatem - Czy zwyk造m ko速unkiem... Ka盥a partia swego wspiera - Wszak w tym 鈍i皻a racja, Zatem prawnie dozwolona Kwitnie agitacja! Pan dyrektor instytucji Wo幡ych swych zgromadza I t這maczy, 瞠 od Boga Idzie wszelka w豉dza...237 Kanalarzy sam prezydent Uprzejmie zach璚a, By raczyli g這s sw鎩 cenny Da na Petelenza. Nieboszczyk闚 dzi do urny Ci庵nie szereg d逝gi, Jak Piotrowin da 鈍iadectwo Prawdy i zas逝gi. Nieboszczyk闚 narodowych I w sokolim stroju Ze czci wita pan komisarz, Prosi do pokoju. Lecz nieboszczyk socjalista Budzi okrzyk zgrozy, Kropi go 鈍i璚on wod I wiod do kozy! ζtwo zgadn望, jakie by造 Hecy tej wyniki, Przepad Ignac, co mia 篡wych, G鏎 nieboszczyki. Tak dzi poleg samozwa鎍zy Naczelnik Polak闚, Znaj, Ignacu, 瞠 GΜS zmar造ch Szanuje nasz Krak闚!

Tadeusz Boy-疾le雟ki - Opowie嗆 dziadkowa o cudach jasnog鏎skich

Niekze to sy熥ie pierony zatrzasnom: Wybra si dziadek a pod G鏎e Jasnom, My郵a, 瞠 grosik uzbira, tymczasem Wr鏂i ciupasem. Tego widoku do篡 dziadek stary, W ca造m klasztorze nic, jeno dziandary, Sytkie osoby duchowne a 鈍iente Pod klucz zamkniente. Dziwne tu rzeczy bajom sobie ludy, 疾 si tam dzia造 stra郾e jakie cudy: Niby 瞠 ojce porobi造 鈍ie雟twa Gwoli m璚ze雟twa. 砰 jeden z drugim piknie, bez turbacji, 安i徠ek czy pi徠ek przy godny kolacji Blu幡i Imieniu Tego, co go stworzy, I cudzo這篡. Jeden najgorszy - patrzcie wymy郵nika! - Chowa pod sob w sofie nieboszczyka, 疾 jak bez tego na ty sofie grzeszy, To go nie cieszy. Przeor te, m闚iom, jucha jest morowa, Pono co tydzie zi盥瘸 do Krakowa, Jako 瞠 tu mia 鈣yry konkubiny, Same hrabiny. Co jaki grosik na tack si w郵i幡ie, To go dzieli造 ojce po starszy幡ie, A za do skarbca ka盥y za swe grzychy Mia dwa wytrychy. Jak przysz這 Xi璠zu dla dobra klasztoru Zat豉msi kogo, to mu bez jankoru, P鏦i ta zipie, w豉sn d這ni leje 安iente oleje... Codziennie rano nabo積ym zwyczajem Spowiada造 si ojcaszki nawzajem, By cht鏎y trafi, jak przy鎱zie potrzeba, Prosto do nieba. R騜nie dopuszcza B鏬 w m康ro軼i swojej, Ale to jako bardzo nie przystoi, I瘺y siedzia造 w taktem 鈍ientem gronie Same Pochronie... Mnie z這嗆 ju bierze, chociek dziadek 鈍iecki, C騜 ta dopiro w grobie Xi康z Kordecki: Musi go skr璚a od stra郾ej tertury Zadkiem do g鏎y. Kogo B鏬 kocha, tego i do鈍iadcza, Wi璚 cho zgrzeszy豉 r瘯a 鈍i皻okradcza, M鏚lmy si, bracia, by nasz zakon mi造 Zn闚 por鏀 w si造. I瘺y zapomnia B鏬 o swy bole軼i, Trza msz闚 zakupi dziennie cho z czterdzie軼i; Niech wi璚 na tack, co ta cht鏎y mo瞠, Rzuci w klasztorze...

Tadeusz Boy-疾le雟ki - Ofiaruj帷 egzemplarz 砰wot闚

Je郵i, mile鎥a, s這dkie oczy twoie, Mkn帷 po buxtabach tey anticzney xi璕i, Bogday raz u廝z w iey kartach nas dwoie, Nie 瘸l mi b璠zie przyd逝gszey mitr璕i: By spektr cho zbudzi twey lubey ochoty, Warta iest wyda z siebie siodme poty.

Tadeusz Boy-疾le雟ki - O tem, co w Polszcze dziejopis mie winien

S康zi豉 Akademia dorocznym zwyczaiem, Kto si w piorze nalepiey odznaczy przed kraiem. O praemium si zabiega, przez boskiey obrazy, Tomkowic z Sodalicyey y pan Aszkenazy. W d逝gie si Akademia spory nie wdawa豉, Ieno im obu z sob do 豉幡iey kaza豉, Iako 瞠 tam rozs康za b璠zie komisyia, Kto ma lepsze kondycye y nagroda czyia. M篹e co nayucze雟ze zasiad造 u sto豉, A ci dway, z szat rozdziani (iako rzec?) do go豉. Pogl康a Akademia, k璠y trza, a ono Barzo nierowno obie skryby podzielono. Tomkowic stawa 鄉iele, bo ma rzecz w porz康ku: Zasi tamten, 砰dowin, skry si w ciemnym k徠ku. W盥y - rzeknie prezes - s康z帷 pomy郵eniem zdrowem, Iako mu dawa praemium z defektem takowem? Zaczem wszystkie iurory da造 g這s iednaki, 疾 on dzieiopis, ale ma powa積e braki. Pokra郾ia a Tomkowic, chlubnie odznaczony, Zm闚i kr鏒ki paciorek y wdzia kalesony. Aszkenazy zmarkotnia - 透a mu w oku b造szcze; Darmo: co raz cz貫k straci, tego nie odzyszcze. Nie my si biedny d逝go y iacha tym chutniey: Nie ka盥y w Polszcze we幟ie po Bekwarku lutniey.